• Menu

  • Visiting

  • Shop

  • Languages

  • Accessibility
Visiting Info
Opening Hours:

Sunday to Wednesday: ‬08:30-17:00
Thursday: 8:30-20:00 *
* The Holocaust History Museum, Museum of Holocaust Art, Exhibitions Pavilion and Synagogue are open until 20:00. All other sites close at 17:00.

Fridays and Holiday eves: ‬08:30-14:00

Yad Vashem is closed on Saturdays and all Jewish Holidays.

Entrance to the Holocaust History Museum is not permitted for children under the age of 10. Babies in strollers or carriers will not be permitted to enter.

Drive to Yad Vashem:
For more Visiting Information click here

Unikalne warunki życia w getcie łódzkim

  1. Dawid Sierakowiak (1924-1943) był uczniem gimnazjum żydowskiego. Przed wojną i w trakcie pobytu w getcie pisał dziennik. Ocalałe zeszyty dziennika obejmują okres od 28/06/1939 do 15/04/1943. Ostatni wpis miał miejsce tuż przed śmiercią, w sierpniu 1943 r. Zeszyty są przechowane w Żydowskim Instytucie Historycznym w Warszawie oraz w Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. Dziennik został przetłumaczony na język angielski i wydany w Stanach Zjednoczonych (Alan Adelson, The Diary of Dawid Sierakowiak, Five Notebooks from the Lodz Ghetto, Oxford University Press 1996.) 
  2. Isaiah Trunk, Judenrat, wyd. Yad Vashem, Jerozolima 1979, 26-27. 
  3. Kronika Getta Łódzkiego (po hebrajsku) z 14/09/1942. Tom I, Styczeń 1941 – Maj 1942. Tłumaczenie i adnotacja Arie Ben Menachem i Josef Raw. Wyd. Yad Vashem, Jerozolima, 1989. 
  4. Alan Adelson, ed., The Diary of Dawid Sierakowiak, Five Notebooks from the Lodz Ghetto, Oxford University Press 1996. 
  5. Sara Zyskind: Korona Zgubiona w Gettach i Obozach, wyd. Hakibutz Hameuchad 1978

Łódź i jej Żydzi przed wojną

Łódź jest miastem nowym w porównaniu z innymi miastami Polski. Pod koniec XVIII wieku miasto to liczyło zaledwie 191 mieszkańców, w tym 11 Żydów. Jednak już w roku 1806 istniała tam gmina żydowska, a w 1809 roku wybudowano pierwszą synagogę. Po Kongresie Wiedeńskim w 1815 r. sytuacja miasta uległa znacznej zmianie, ponieważ miasteczko wraz z okolicą zostało włączone do Królestwa Kongresowego, będącego pod władzą Cesarstwa Rosyjskiego. W pierwszej połowie XIX wieku miejscowe władze postanowiły założyć w Łodzi fabrykę wyrobów włókienniczych, ponieważ okolica była bogata w wodę. W tym celu sprowadzono do miasta specjalistów, w większości niemieckich tkaczy, którzy założyli pierwsze zakłady tkackie. Miasto szybko się rozwijało i wkrótce stało się największym ośrodkiem przemysłowym w Polsce, słynnym ze swoich wyrobów włókienniczych, przez co często nazywano je „Polskim Manchesterem”. Fabryki przyciągały tysiące Polaków i Żydów, co wpłynęło na charakter miasta w wymiarze demograficznym, ekonomicznym i społecznym. Łódź stała się drugim po Warszawie wielkim miastem, w którym żyły obok siebie trzy narodowości: Polacy, Żydzi i Niemcy. W dniu wybuchu drugiej wojny światowej Łódź liczyła 672 tys. mieszkańców, w tym 233 tys. Żydów oraz 65 tys. Niemców.

Przed wojną łódzcy Żydzi byli robotnikami, zatrudnionymi w małych fabrykach, handlarzami, rzemieślnikami i chałupnikami. W Łodzi znajdowało się największe na ziemiach polskich skupisko proletariatu żydowskiego.

Społeczeństwo żydowskie w Łodzi było w większości ortodoksyjne. Byli też chasydzi, starozakonni zwolennicy świętych dla nich rabinów, oraz osoby niereligijne. Życie społeczne skupiało się w synagogach i "sztiblach" – szkółkach religijnych. Pod koniec 19. wieku zbudowano kilka wielkich i wspaniałych synagog. Wszystkie zostały zrujnowane na początku wojny.

Społeczeństwo żydowskie było aktywne politycznie, dzieląc się na trzy główne odłamy partyjne: religijny z partią „Agudas Israel” na czele, syjonistyczny i lewicowy z partią proletariatu żydowskiego zwaną „Bund”. W latach trzydziestych XX wieku w Polsce miał miejsce kryzys gospodarczy. Ruch antysemicki wzmocnił się po śmierci marszałka Piłsudskiego, który rządził Polską od 1926 roku. Sytuacja Żydów w Łodzi uległa pogorszeniu. Partia Bund zwalczała antysemityzm i dzięki temu uzyskała szerokie poparcie społeczeństwa żydowskiego. W ostatnich wyborach miejskich, które się odbyły w grudniu 1938 r., Bund otrzymał 11 miejsc w Radzie Miejskiej, odłam religijny trzy miejsca, a syjoniści tylko dwa. Przy partiach politycznych działały również żydowskie organizacje młodzieżowe, liczące tysiące członków.

Ze względu na ciężką sytuację materialną, większość dzieci żydowskich chodziło do państwowych szkół podstawowych, gdzie nauka była bezpłatna. W Łodzi istniały szkoły państwowe, które nie funkcjonowały w soboty, zwane powszechnie 'szabasówkami'. Bogatsze rodziny wysyłały dzieci do prywatnych szkół, które wybierano w zależności od poglądów politycznych i religijnych. 

Życie kulturalne Żydów w Łodzi było bogate i urozmaicone. Funkcjonowało wiele bibliotek publicznych, związków kulturalnych, gazet, zespołów teatralnych i muzykalnych. Atak hitlerowskich Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. przerwał działalność kulturalną. 
W pierwszym tygodniu wojny Łódź została kilka razy zbombardowana. Ponad 300 osób zginęło. W mieście panował chaos – wielu mieszkańców uciekało z miasta, podczas gdy mieszkańcy okolicznych wiosek szukali schronienia w Łodzi. 5 września wojsko polskie zaczęło się wycofywać i rozpoczęła się masowa ucieczka mieszkańców. Kilkunastoletni Dawid Sierakowiak zapisał w swoim dzienniku:

6/9/1939: Panuje panika, defetyzm, ludzie masowo wyjeżdżają... Miasto, które zostało porzucone przez policję czeka w strachu na wejście wojska niemieckiego... Ludzie kręcą się niespokojnie... O piątej rano budzą mnie podniecone głosy w mieszkaniu, chcą nas przekonać żebyśmy opuścili mieszkanie. Dokąd? Po co? Nikt nie wie... Sąsiedzi wchodzą żeby się naradzić. Opowiadają, że ludziom zdolnym do służby wojskowej polecają opuścić miasto bo wróg weźmie ich do obozów przymusowej pracy... Radzą i radzą, a w końcu postanawiają zostać na miejscu i co będzie to będzie.1

8 września w godzinach popołudniowych pierwsze jednostki wojska niemieckiego wkroczyły do miasta. Łódź została zdobyta bez walki, a większość mieszkańców pochodzenia niemieckiego z radością powitała Niemców. Wkrótce do miasta przybyły specjalne jednostki niemieckie, które wspólnie z miejscowymi sympatykami (Volksdeutsche – etniczni Niemcy) zaczęły terroryzować i okradać ludność żydowską i polską.

Do 25 października 1939 r. niemieckie władze wojskowe rządziły zdobytymi ziemiami polskimi. Następnie Polska została podzielona na trzy rejony okupacji i przestała istnieć. Tereny wschodnie zostały zajęte przez Związek Radziecki, część zachodnia została włączona do Rzeszy Niemieckiej, natomiast w części centralnej, zamieszkiwanej przez Polaków, utworzono Generalne Gubernatorstwo pod okupacją niemiecką. Łódź została włączona do Rzeszy Niemieckiej i znalazła się w prowincji 'Wartheland' (kraj Warty). Na początku okupacji Łódź, która znajdowała się w środkowej części Polski, i która nie była pod okupacją pruską przed pierwszą wojną światową, miała zostać stolicą polskich ziem pod okupacją niemiecką (Generalnego Gubernatorstwa). Ponieważ miasto było bardzo duże i ważne dla gospodarki kraju, a także miało stosunkowo dużo mieszkańców pochodzenia niemieckiego, zostało włączone do samej Rzeszy. Niemcy z Łodzi poprosili o to gubernatora prowincji Artura Greisera, Greiser zwrócił się do Hitlera, a Hitler podjął decyzję, że prowincja kraju Warty z Łodzią zostanie włączona do Rzeszy Niemieckiej 9 listopada 1939 r. Ta decyzja miała znaczenie nie tylko polityczne, ale także administracyjne. Miasto miało stać się niemieckim Litzmannstadt, a wszyscy Żydzi mieli zostać z niego wysiedleni. Liczba mieszkańców polskiego pochodzenia miała zostać zmniejszona, a ci, którzy zostali, nie mogli rozwijać działalności politycznej ani kulturalnej.

Po włączeniu Łodzi do Rzeszy Niemieckiej prześladowania Żydów i Polaków przybrały na sile, co miało spowodować „dobrowolne” opuszczenie miasta. W listopadzie 1939 r. wydano rozkaz, na mocy którego Żydzi musieli nosić na ubraniach żółtą gwiazdę Dawida. Synagogi w mieście podpalano i dewastowano. „Wiernych Niemców” mianowano nadzorcami żydowskich biznesów, większość przedsiębiorstw skonfiskowano, a ich właścicieli i pracowników aresztowano i wypędzono z miasta. Żydzi zostali zmuszeni do pracy, często w warunkach uwłaczających ich godności. 12 grudnia 1939 r. Niemcy rozpoczęli realizację planu przesiedlenia Żydów i części Polaków na tereny Generalnego Gubernatorstwa. Po kilku dniach trwania akcji, w trakcie której przesiedlono około 15 tys. mieszkańców głównie pochodzenia żydowskiego, działania nagle zostały wstrzymane. Sprzeciwił się im generalny gubernator okupowanych ziem polskich Hans Frank. Frank, który miał swoją rezydencję w Krakowie, oświadczył, że nie zgadza się na przesiedlenie tak dużej liczby mieszkańców pochodzenia żydowskiego i polskiego do Generalnego Gubernatorstwa. 

W pierwszych miesiącach okupacji niemieckiej jedna trzecia mieszkańców żydowskiego pochodzenia uciekła lub została przesiedlona z Łodzi. Część przesiedlono do Generalnego Gubernatorstwa, zwłaszcza Warszawy, a część uciekła na wschód, pod władzę sowiecką. Zamożniejsi Żydzi opuścili miasto szukając schronienia poza jego granicami.

Równolegle do planów przesiedlenia, władze niemieckie ze starostą łódzkim Friedrichem Uebelhoerem na czele, rozpoczęły planowanie getta dla Żydów. Getto miało mieć charakter tymczasowy, aż do przesiedlenia ostatniego Żyda. Utworzenie go było wsparte motywami ideologicznymi, ponieważ zgodnie z panującymi poglądami Żydzi stanowili zagrożenie dla aryjskiego społeczeństwa zarówno w sensie politycznym, jaki i ekonomicznym. Ponadto Żydzi mieli być nosicielami chorób zakaźnych, co stanowiło dodatkowy argument za utworzeniem getta. Getto dawało również większą kontrolę nad Żydami. Ogłoszenie o utworzeniu getta i rozpoczęciu przesiedlania na jego tereny Żydów pojawiło się 8 lutego 1940 r. Już w marcu znaczna część łódzkich Żydów została w nim zamknięta. Otoczenie getta płotem, budowa trzech mostów, służących do przechodzenia oraz przesiedlanie ludności z terenów getta do innych dzielnic trwało do 1 maja 1940 r. Był to dzień oficjalnego zamknięcia getta. Getto łódzkie było najdłużej istniejącym oraz ostatnim gettem na ziemiach polskich.

Getto łódzkie miało cechy, które wyróżniają je spośród innych gett

A. Całkowita izolacja od reszty świata

1. Getto łódzkie wyróżniało się stopniem izolacji, niespotykanym w żadnym innym getcie. Około 180 tys. ludzi zostało uwięzionych na przestrzeni mniejszej niż 4 kilometry kwadratowe. Getto zostało oddzielone od miasta na kilka sposobów. Zostało otoczone płotem, wzdłuż którego umieszczono placówki strażnicze z uzbrojonymi policjantami. 10 maja komendant policji wydał rozkaz, zgodnie z którym „każdy zamiar opuszczenia getta przez mieszkańca bez pozwolenia władz ma się spotkać z ostrzałem”. Po wydaniu rozkazu, kilkuset Żydów zostało zastrzelonych przez policjantów. Fakt ten zniechęcił mieszkańców getta do podejmowania jakichkolwiek prób ucieczki. Ponadto Niemcy wyburzyli domy, które stały wzdłuż granicy getta po aryjskiej stronie. W ten sposób utworzono pusty pas przestrzeni, który uniemożliwiał znalezienie schronienia. W Łodzi nie funkcjonował system podziemnej kanalizacji, tak jak miało to miejsce w Warszawie. Przyczyniło się to do izolacji getta.

2. Zgodnie z pierwotnymi planami niemieckimi getto łódzkie miało mieć charakter tymczasowy. W związku z tym okupanci chcieli jak najszybciej zrabować co tylko mogli. W tym celu stworzono specjalne pieniądze, którymi można było płacić za żywność w getcie, a które nie miały żadnej wartości poza jego murami. Zmuszono Żydów do wymiany pieniędzy na kupony. Był to jeden ze sposobów na kradzież majątku żydowskiego. Pieniądze były pomysłem Hansa Biebowa, stojącego na czele administracji niemieckiej w getcie. Zwiększyły one izolację łódzkiego getta od świata zewnętrznego. Wykluczały bowiem możliwość przekupienia urzędników lub policjantów, uniemożliwiały kontrabandę. 
3. Prace przymusowe organizowano tylko na terenie getta łódzkiego, co odcinało jego mieszkańców od ludzi żyjących poza jego murami. Żydzi w nim zamknięci nie otrzymywali informacji o tym, co dzieje się na zewnątrz. Przemyt jedzenia, lekarstw i innych niezbędnych do życia rzeczy stał się niemożliwy. Spowodowało to całkowitą zależność mieszkańców getta od administracji niemieckiej.

B. Ciężki głód

Władze niemieckie dostarczały żywność do getta, a Żydzi płacili za nią swoimi pieniędzmi, a zwłaszcza przymusową pracą. Jedzenie było złej jakości, a porcje niewielkie. Niemcy celowo głodzili ludność. 24 października 1940 r. odbyło się posiedzenie władz niemieckich z zastępcą starosty powiatu łódzkiego Uebelhoera. Podczas narady doktor Moser stwierdził:

„Getto to coś bardzo niepożądanego, ale to zło konieczne. Żydzi, żyjący na koszt narodu niemieckiego, muszą dostać coś do jedzenia. Oczywiście nie wolno ich uważać za zwykłych obywateli z punktu widzenia gospodarki żywnościowej. Ilość i jakość jedzenia dla Żydów powinna być uregulowana w Ministerstwie Zaopatrywania Rzeszy... Nie wolno dopuścić do tego, żeby pozostała ludność cierpiała z powodu wyżywiania Żydów. Do getta powinny być dostarczane towary żywnościowe najgorszego gatunku z ogólnego obrotu gospodarczego...”

Rezultatem tej polityki był ciężki głód. Głód natomiast wpływał na szybki wzrost wskaźnika śmiertelności i zachorowań. 21% Żydów zmarło zanim zostało wywiezionych z getta. Był to najwyższy taki wskaźnik we wszystkich gettach na ziemiach polskich.

C. Organizacja robót

Sposób zorganizowania przymusowych robót na terenie getta łódzkiego był wyjątkowy. W porównaniu do innych gett był on niezwykle rozwinięty. Zakłady rzemieślnicze i fabryki założone zostały w getcie i zatrudniono w nich większość jego mieszkańców. 
Chaim Mordechaj Rumkowski, przewodniczący Rady Żydowskiej (niem. Judenrat), samorządu żydowskiego, który reprezentował ludność i odpowiadał za nią przed administracją niemiecką, zwrócił się do władz niemieckich z propozycją, by żydowska siła robocza była wykorzystywana zgodnie z niemieckimi potrzebami. W zamian mieszkańcy getta mieli otrzymywać żywność i wszelkie środki niezbędne do życia. Początkowo Niemcy nie wyrazili na to zgody, bowiem zakładali, że getto będzie istnieć krótko. Organizacja przymusowej pracy miała być zatem zbędnym kłopotem. Jednak pod koniec lata 1940 r. okazało się, że plan wysiedlenia ludności z getta nie może zostać zrealizowany i Niemcy zgodzili się na założenie warsztatów pracy. Żydzi mieli zarabiać na swoje utrzymanie, czym odciążali gospodarkę niemiecką.

Od tego momentu Hans Biebow, komendant administracji niemieckiej getta łódzkiego, który przed wojną był bogatym handlarzem kawy, rozpoczął energiczne starania o zamówienia dla zakładów pracy w getcie. Większość zamówień pochodziła z jednostek wojska niemieckiego, ale zdarzały się także zamówienia od prywatnych firm z Rzeszy Niemieckiej. Stosunkowo szybko Biebow zorientował się, że jego getto może mieć duże znaczenie ekonomiczne. Od jesieni 1940 r. datuje się szybki wzrost liczby warsztatów produkcyjnych w getcie, w których przysposabiano mieszkańców do pracy zawodowej. Dzięki temu procesowi, getto łódzkie stało się, zgodnie ze stwierdzeniem historyka Isaiaha Trunka, „obozem pracy o łagodniejszym rygorze”. 
Pierwszy zakład krawiecki rozpoczął produkcję w maju 1940 r., a do końca roku utworzono aż 30 zakładów. Zakłady te były nazywane przez mieszkańców getta „resortami” (niem. Arbeitsresort). Pod koniec 1940 r. 6,4% mieszkańców getta pracowało w takich warsztatach. W 1941 r. liczba „resortów” wzrosła do 55, a pracę znalazło w nich 30% dorosłych Żydów.

Rumkowskiemu i jego pomocnikom udało się utrzymać getto przez 1941 rok. Warunki życia w getcie były co prawda złe, ale utrzymywało się ono z pracy mieszkańców. Sytuacja zmieniła się w styczniu 1942 r., kiedy to Niemcy rozpoczęli realizację planu tzw. ostatecznego rozwiązanie kwestii żydowskiej, a praca w zakładach getta zyskała nowy wymiar. Praca stała się bowiem sposobem na ocalenie łódzkich Żydów od zagłady. Ci, którzy nie pracowali, byli wywożeni do obozu śmierci. Było to impulsem do tworzenia nowych miejsc pracy. W 1942 r. istniało w getcie ponad 90 zakładów, w których pracowało 80% mieszkańców.

W latach 1943-1944 w getcie panował stosunkowy spokój. Na jego terenie funkcjonowało ponad 100 zakładów robotniczych, nie licząc warsztatów mechanicznych, sal segregowania produktów i magazynów towarowych. Liczba zatrudnionych w zakładach wzrosła do 95%. Artur Greiser, gubernator Kraju Warty, w trakcie procesu w Polsce w 1946 r. zeznał, że łódzkie getto było jednym z najważniejszych ośrodków przemysłowych w Rzeszy, a władze zarobiły miliony marek dzięki przymusowej pracy Żydów.

Pracowano w nieludzkich warunkach. Niemcy chcieli uzyskać jak najwięcej, jak najniższym kosztem, w związku z czym racje żywieniowe ledwie wystarczały na przeżycie. Wielu robotników mdlało podczas pracy z głodu i wyczerpania.

Praca przymusowa była cechą charakterystyczną getta łódzkiego i ukształtowała losy jego mieszkańców. Ogromne zyski, jakie Niemcy czerpali z getta zadecydowały o tym, że nie zostało ono zlikwidowane w czasie, gdy likwidowano getta w innych miastach polskich. Getto łódzkie przetrwało aż do sierpnia 1944 r., będąc ostatnim gettem na ziemiach polskich.

Chaim Rumkowski, przewodniczący Rady żydowskiej

Prezes gminy żydowskiej w Łodzi, Jakub Lejb Mincberg z partii religijnej „Agudas Israel”, opuścił miasto zaraz po jego zdobyciu przez Niemców, podobnie jak wiele innych czołowych postaci polskiej sceny politycznej żydowskiego pochodzenia. 12 września 1939 r. Niemcy rozkazali wybrać spośród wybitnych członków społeczeństwa żydowskiego prezesa gminy, który stałby się łącznikiem między Żydami, a organami administracji niemieckiej. Wybrano Leizera Palibeckiego, który wcześniej pełnił funkcję zastępcy Mincberga, natomiast jego zastępcą został Mordechaj Chaim Rumkowski. Parę dni później Palibecki również uciekł z miasta, a prezesem gminy został Rumkowski. Po miesiącu niemiecki komisarz miasta wysłał Rumkowskiemu pismo nominacyjne, w którym oficjalnie mianował go "Przełożonym Starszeństwa Żydów („Der Aelteste der Juden”) miasta Łodzi" i zażądał od niego powołania żydowskiej Rady Miejskiej, która miała pełnić funkcję samorządu żydowskiego. Członkami tej Rady („Judenrat”) mieli zostać pozostali w mieście żydowscy działacze polityczni i społeczni. 

11 listopada, dwa dni po wcieleniu Łodzi do Rzeszy Niemieckiej, większość członków Judenratu została aresztowana i zamordowana podczas fali terroru, która przeszła przez miasto. 6 grudnia Niemcy rozkazali Rumkowskiemu zebrać nową Radę, liczącą 21 członków. Nowi członkowie Rady byli mniej znani w gminie. W rzeczywistości Rada ta istniała tylko formalnie, nie miała bowiem realnego wpływu na władzę i prawie się nie zbierała. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy był sam Rumkowski, który wolał działać na własną rękę bez wcześniejszego naradzania się z członkami Rady. 

Rumkowski urodził się w 1877 r. w Rosji. Uczył się w szkole religijnej (tzw. cheder), a jego edukacja zakończyła się na poziomie podstawowym. Na początku XX wieku przybył do Łodzi, gdzie założył bardzo opłacalną fabrykę aksamitu. W trakcie pierwszej wojny światowej jego fabryka, podobnie jak inne, wpadła w kłopoty i Rumkowski ogłosił bankructwo. Następnie podjął pracę w firmie ubezpieczeniowej w Łodzi.

Rumkowski był społecznikiem, i działalności tej poświęcał swoje siły i czas. Był nie tylko członkiem mieszczańskiej partii syjonistycznej i jej przedstawicielem w kierownictwie gminy żydowskiej, ale również jednym z założycieli żydowskiego sierocińca na przedmieściach Łodzi. Został nominowany kierownikiem wspomnianego sierocińca i z satysfakcją wypełniał tę funkcję. Ośrodek pod jego kierownictwem uznany został za jeden z najlepiej funkcjonujących w mieście i w całej Polsce. Rumkowski był bezdzietnym wdowcem, co być może miało wpływ na jego zamiłowanie do pracy z dziećmi. Na krótko przed wybuchem wojny Rumkowski został oskarżony o molestowanie seksualne nauczycielek i wychowanek sierocińca. Oskarżenia te nie zdążyły zostać zweryfikowane.

Nominacja Rumkowskiego na przewodniczącego Żydowskiej Rady Starszych spotkała się z troską i podejrzeniami w społeczeństwie żydowskim. Sam Rumkowski nie był znanym społecznikiem, a jego postać budziła zastrzeżenia. Nie posiadał odpowiedniego wykształcenia, powszechnie uważano go za osobę agresywną, apodyktyczną, arogancką i niecierpliwą. Jego zaletami były bystrość oraz stanowcze i energiczne dążenie do wyznaczonych celów. Umiejętności organizatorskie oraz odwaga w kontaktach z władzami niemieckimi były jednak nieocenione.

30 kwietnia 1940 r. podczas oficjalnego zamknięcia granic getta, niemiecki starosta rozporządzeniem znacznie poszerzył władzę Rumkowskiego. Praktycznie oddał mu pełnię władzy nad wszystkimi istotnymi dla mieszkańców getta zagadnieniami. Dokument ten mówił między innymi:

"Nadaję ci pełne uprawnienie do wykonania wszelkich czynności w celu zorganizowania regularnego życia społecznego w dzielnicy mieszkalnej Żydów. Szczególnie masz obowiązek utrzymania porządku w handlu, dostarczania żywności, rozporządzania siłą pracowniczą, utrzymania zdrowia publicznego i opieki społecznej. Masz w tym upoważnienie do wykorzystania wszelkich środków i wydawania rozporządzeń dla osiągnięcia celu, i egzekwowania ich siłą policji żydowskiej, która znajduje się pod twoim kierownictwem... ...jesteś uprawniony zapisywać i wysyłać wszystkich Żydów do zarządzonych prac bez wynagrodzenia.”2

Niemcy utworzyli stanowisko i zakreślili granicę władzy Rumkowskiego w takim zakresie, że na początkowym etapie istnienia getta, wyłącznie on miał pełnię władzy nad życiem mieszkańców getta. Szerokie uprawnienia, słaba Rada Miejska oraz silny, autorytarny charakter spowodowały, że przewodniczący rządził gettem samodzielnie, mając całkowite wsparcie uległych mu pomocników. W stosunkowo krótkim czasie Rumkowski zdołał zorganizować szereg wydziałów, których zadaniem było uporządkowanie wszelkich dziedzin życia. Ważniejszymi z nich były: Wydział Mieszkaniowy, który umieszczał ludzi w mieszkaniach getta; Wydział Przydziału Żywności, który rozdzielał dostarczane przez władze niemieckie jedzenie; Wydział Opieki Społecznej, do której zwracała się o pomoc prawie cała ludność getta. Wydział Zdrowia zarządzał siedmioma szpitalami, pięcioma klinikami i siedmioma aptekami. Wydział Edukacji kierował systemem edukacji, który był bez porównania lepszy od innych systemów w gettach. Powstał także Wydział Administracyjny, który koordynował prace przymusowe w gettcie.

Rumkowski zorganizował żydowską administrację getta bez udziału innych organizacji społecznych. Zdławiał społeczne inicjatywy, wtrącał się do życia publicznego na każdy możliwy sposób. Wobec do Żydów odnosił się arogancko, lubił nadużywać swojej władzy, a nawet zdarzyło się, że stosował przemoc wobec tych, którzy się mu sprzeciwiali. Mieszkańcy getta, będąc świadomymi jego władzy, bali się go i obwiniali przewodniczącego Judenratu za nieznośne warunki życia w getcie.

Rumkowski działał na własną rękę, w myśl niemieckiej administracji getta, której komendantem był Hans Biebow. Biebow traktował Rumkowskiego jak wygodne narzędzie do osiągania własnych celów. Rumkowski wykonywał polecenia Biebowa bez słowa sprzeciwu, w nadziei, że tym sposobem polepszy warunki życia w getcie. Do rozpoczęcia realizacji planu tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej w 1942 r. stosunki między Biebowem i Rumkowskim układały się poprawnie.

Wraz z rozpoczęciem systematycznej zagłady Żydów, w Rzeszy Niemieckiej rozpoczęła się debata na temat losu getta łódzkiego. Himmler, stojący na czele SS chciał zlikwidować getto w Łodzi i wysłać znajdujących się tam Żydów do obozów śmierci równocześnie z likwidacją innych gett w Polsce. Inicjatywie tej sprzeciwili się dowódcy Kraju Warty z gubernatorem Greiserem i komendantem getta Biebowem na czele. Uzyskali oni poparcie Alberta Speera, ministra uzbrojenia i zaopatrzenia wojsk. Osoby te miały własny interes w tym, żeby uchronić getto łódzkie przed likwidacją. Greiser wykorzystał swoje dobre stosunki z Himmlerem i dzięki temu odroczono likwidację getta do lata 1944 r.

Od połowy 1941 r., kiedy to rozpoczęły się narady w sprawie dalszych losów getta łódzkiego, aż do końca 1944 r., Biebow starał się przekonać władze niemieckie, że utrzymanie getta w Łodzi jest opłacalne, a samo getto pełni ważną funkcję w wojennej gospodarce Rzeszy. Z tego względu starał się jak najbardziej powiększyć produkcję. Rumkowski również uważał, że produkcja jest jedynym sposobem utrzymania getta, a praca przymusowa podstawowym elementem jego gospodarki. Praca oznaczała ocalenie i Rumkowski dołożył wszelkich starań, by jak największa liczba Żydów znalazła pracę w fabrykach. Setki dzieci w wieku od 10 do 17 lat, a nawet młodsze, obok kobiet i starców, zostało skierowanych do pracy w zakładach („resortach”). W sierpniu 1942 r. w gettcie pracowało 80 tys. Żydów, co stanowiło około 80% siły roboczej. Niespodziewanie miało to negatywną stronę. Poprzez zwiększenie liczby pracowników obniżył się poziom produkcji, ponieważ nowym pracownikom brakowało kwalifikacji. Fakt ten rozgniewał Biebowa, co wpłynęło na pogorszenie się jego relacji z Rumkowskim. Biebow ograniczył władzę Rumkowskiego w getcie, pozbawiając go wpływu na działalność wydziału zaopatrzenia. Jego stanowisko zajął Dawid Gertler. Gertler był kierownikiem „Wydziału Specjalnego”, jednostki policji w getcie, służącej Niemcom na zasadach tajnej policji wywiadowczej. Gertler był także żydowskim agentem gestapo, z dużym zakresem władzy. Z poparciem Biebowa chciał zastąpić Rumkowskiego, jednak zwierzchnicy Biebowa nalegali, by Rumkowski sprawował swoją funkcję do końca.

Rumkowski utracił także kontrolę nad administracją zakładów pracy. Tutaj zastąpił go Aaron Jakubowicz, który wcześniej był jego zastępcą i pomocnikiem. Rumkowski, którego wpływy były coraz bardziej ograniczane, stał na czele Judenratu łódzkiego getta aż do 30 sierpnia 1944 r., kiedy to wraz z rodziną został przewieziony do obozu Auschwitz, gdzie zginął. Szczegóły jego ostatnich dni nie są dobrze znane i istnieje kilka wersji na ten temat.

Tuż po wojnie Rumkowski był srogo krytykowany przez ocalałych mieszkańców getta i historyków. Oskarżano go o kolaborację z Niemcami i o zdradę, przypisywano mu winę za losy Żydów z Łodzi. Nowsze i szersze badania zmieniły dotychczas jednoznaczne sądy na temat roli Judenratów, a w szczególności Rumkowskiego. Pierwsze zmiany nastąpiły po opublikowaniu w 1972 r. pracy naukowej Isaiaha Trunka „Judenrat”. Wcześniej historyk ten napisał książkę o łódzkim getcie, w której oskarżył Rumkowskiego o bezkrytyczne wypełnianie rozkazów hitlerowskich, arogancję i przemoc wobec Żydów i potulność w stosunkach z Niemcami. W książce, którą Trunk wydał 10 lat później ściśle rozróżnił dwie koncepcje: kolaborację i kooperację. Kolaboracja była zdradą w sensie ideologicznym i politycznym. Kooperacja była natomiast drogą współdziałania z niemieckimi władzami w sytuacji braku wyjścia, którą wybrali przywódcy społeczeństwa żydowskiego, postrzegając ją jako jedyny sposób na ocalenie swojego narodu. Trunk złagodził swoją ocenę Rumkowskiego i traktował go tak jak innych członków Judenratów w gettach na ziemiach polskich, którzy zostali zmuszeni do kooperacji z władzami hitlerowskimi.

Podobna zmiana nastąpiła również w innych badaniach historycznych dotyczących Holokaustu, a także w opiniach ocalałych Żydów z getta łódzkiego. W świadectwie Israela Avirama, który był kilkunastoletnim chłopcem w trakcie pobytu w getcie, odnajdujemy taką opinię:

„Jeżeli Rumkowski ocalałby i ludzie ustawili się, żeby go ukamieniować, ja nie rzuciłbym pierwszego kamienia. Getto łódzkie przetrwało tak długo dzięki robotom przymusowym, które zwiększyły szanse na ocalenie. To nie jest drobiazg.”

Ocena osoby i podjętych przez Rumkowskiego działań pozostaje do dnia dzisiejszego kwestią sporną między ocalałymi z getta, jak również między badaczami jego historii.

Wykonanie planu zagłady w getcie Łódź

W lecie 1941 roku Niemcy napadły na Związek Radziecki i realizacja planu tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej uległa intensyfikacji. W ramach tego planu u gubernatora Greisera w Poznaniu odbyły się narady na temat tzw. rozwiązania kwestii Żydów w prowincji Wartheland, do której należała Łódź. Greiser i jego sztab urzędników chcieli 'oczyścić' rejon z Żydów 'nieproduktywnych' i pozostawić tylko tych którzy byli potrzebni do pracy na rzecz Niemiec.

Zwiastunem tego, co miało się stać było przybycie do getta 20.000 Żydów wysiedlonych z Niemiec i 5.000 Romów w październiku 1941 r. W tym okresie Niemcy zaczeli planować zagładę niepracujących Żydów w getcie. 

W październiku 1941 zaczęto planować budowę pierwszego obozu przeznaczonego wyłącznie jako obóz śmierci. Wymordowanie wszystkich Żydów na terenach wschodnich odbywało się dotąd na miejscu z udziałem tzw. specjalnych oddziałów SS (tzw. Einsatzgruppen), bez korzystania z obozów. Pierwszy obóz został założony w pobliżu wioski Kulmhof (polska nazwa: Chełmno) w prowincji Wartheland, 55 km na północny zachód od Łodzi. Mordowano tam ludzi z bliższej okolicy drogą duszenia ich gazem spalinowym w zamkniętych hermetycznie ciężarówkach, których rura wydechowa były skierowana do wewnątrz. Trzy takie ciężarówki zostały przywiezione z Niemiec. Zagłada w obozie Kulmhof za pomocą tej metody zaczęła się 8-go grudnia 1941.

16-go grudnia 1941 r. Niemcy zawiadomili Rumkowskiego o ich decyzji wygnania 20.000 Żydów z getta. Dali mu dwie możliwości: Albo on i jego ludzie wybiorą tych którzy będą wysiedleni – albo Niemcy sami to załatwią. Rumkowski, po naradach z różnymi czynnikami w gettcie, postanowił że on i jego siły wykonają tą selekcję. Do tego celu powołał specjalną komisję wysiedlania. Jej członkowie należeli do wyższego szczebla administracji żydowskiej w getcie. Rumkowski uzasadnił swoje postanowienie tym że 'Ja to zrobię miłosiernie, Niemcy zrobią to morderczo'. W pierwszej kolejności do deportacji przeznaczono 5.000 Romów, przywiezionych do getta półtora miesiąca wcześniej. Następnie od 16-go stycznia 1942, zaczęto wywozić Żydów. Komisja Wysiedlania ustaliła kryteria według których w pierwszej kolejności do deportacji kwalifikowano przestępców wraz z rodzinami, następnie ludzi zależnych od opieki społecznej i bezrobotnych.

Czy Rumkowski wiedział w początkowej fazie deportacji jaki był jej prawdziwy cel? Możliwe, że na samym początku nie wiedział, jednak po bardzo krótkim czasie otrzymał jednoznaczne informacje od różnych ludzi z zewnątrz. Do getta docierały wiadomości od Żydów, w tym m.in. list od rabina Grabowa, Jakóba Silmana, z 19-go stycznia 1942, skierowany do gmin żydowskich, w tym Łódzi. Silman przesłał opis dokładny tego, co się dzieje w obozie śmierci Kulmhof (Chełmno). Wiadomości te otrzymał od kilku Żydów którym udało się zbiec z Chełmna. Najbardziej znanym z nich był Jakób Grójanowski z Izbicy, który należał do małej grupy mężczyzn wybranych w Chełmnie do grzebania trupów zamordowanych. Jednym z pierwszych schronień po ucieczce był dom rabina w niedalekim miasteczku Grabów. Grójanowski opowiedział rabinowi wszystko co widział w Chełmnie, a na podstawie tych wiadomości rabin Silman napisał i wysłał listy do różnych gmin. W końcu stycznia i w pierwszych dniach lutego Grójanowski przybył do Warszawy i zdał pełne sprawozdanie o Chełmnie ludziom z konspiracyjnego archiwum w gettcie warszawskim. Sprawozdanie jego zostało także przesłane przez ruch podziemny do rządu polskiego na uchodźstwie w Londynie. Prawda o Chełmnie trafiła także na łamy podziemnej gazetki w getcie warszawskim.

Należy przyjąć, że już w końcu stycznia 1942 r. Rumkowski wiedział o dalszym losie ludzi wywiezionych z getta. W przemówieniu publicznym 5-go lutego 1942, powiedział: "Muszę zaprzeczyć swojemu poczuciu litości żeby nie narażać całego getta. Getto nasze jest jak statek na burzliwym morzu, żeby ocalić statek trzeba pozbyć się części ładunku." – W tamtym okresie Rumkowski powszechnie Żydom namawiał Żydów, aby szli do pracy, jeśli nie chcą zostać wysiedleni.

Już we wczesnej fazie wysiedlania Rumkowski postanowił złożyć w ofierze część ludności żeby ocalić resztę. Wysiedlenia trwały od połowy stycznia do połowy maja 1942 r. W 66 transportach z getta łódzkiego wysłano na śmierć do obozu Kulmhof (Chełmno) 55.000 Żydów. Po tych wydarzeniach przerwa w wysiedleniach trwała do początku września. Pierwszego września siły żandarmerii niemieckiej oraz SS weszły do getta i brutalnie wyciągnęły i wywiozły na śmierć wszystkich chorych z gettowych szpitali. Ludność żydowska w getcie, która dotąd nie widziała takich scen okropności i okrucieństwa była głęboko wstrząśnięta. Czwartego września Rumkowski przemówił do ludzi na centralnym placu w getcie i ogłosił, że Niemcy zażądali jeszcze 20,000 osób, w tym wszystkich dzieci do 10-u lat oraz osób powyżej 60 roku życia. W tym przemówieniu, które się stało się powszechie znane, powiedział:

'...Getto poniosło ciężki cios. Żądają od niego co mu najdroższe – jego dzieci i jego rodzice. Ja sam nie byłem obdarzony synem lub córką i dlatego moje pełne lata życia poświęciłem dzieciom, żyłem i oddychałem dla dzieci. Nigdy nie mogłem wyobrazić sobie że moją własną ręką będę miał podać dziecko na ofiarę. A teraz, w starości, jestem zmuszony wyciągnąć do was rękę i błagać: moi bracia i siostry – dajcie mi je! Ojcowie i matki, dajcie mi swoje dzieci... ja muszę wykonać tą ciężką krwawą operację, muszę odciąć członki żeby uratować ciało. Muszę zabrać dzieci bo jak nie, inni też mogą być wzięci.'

W przemówieniu tym widać jaskrawo szatańską decyzję, aby wydać na zagładę część ludności w celu ocalenia pozostałych.

Wysiedlenie trwało od 5-go do 12-go września 1942 i zostało nazwane przez Żydów w gettcie 'Szpera' od niemieckiego 'Gehsperre' co znaczy godzina policyjna. W tych dniach godzina policyjna trwałą przez całą dobę. Nikomu nie było wolno wychodzić z domu. Siły niemieckie z pomocą policji żydowskiej wchodziły do domów i mieszkań, przeprowadzając okrutną selekcję. 

Ta akcja wygnania starców i małych dzieci stała się punktem przełomowym w historii łódzkiego getta. W oficjalnej kronice getta napisano pod datą 14-go września:

'Ten okres dni od 5-go do 12-go września 1942 zostanie na zawsze wryty w pamięci tej części ludności getta której szczęśliwy los przysłuży i przeżyją okres wojny. Jeden tydzień, osiem dni, które były jak wieczność! Dziś jeszcze trudno pojąć to co się zdarzyło. Przez getto przeszła burza siły nieludzkiej która zdmuchnęła z powierzchi ziemi około 15.000 ludzi (nikt nie wie dokładnie ilu), a życie jakoby wróciło do zwykłego trybu'.3

Liczba wysiedlonych w ciągu ośmiu dni wynosiła 15,682 dzieci, starszych, chorych i innych. Przez rok 1942, 70.675 Żydów z Łodzi deportowano i zamordowano w Chełmnie. Było to 43,5 procent całej ludności getta łódzkiego.

Co wiadomo było w gettcie o losie wysiedlonych?

Do getta Litzmannstadt nie dochodziły wiadomości o obozach śmierci, podobnie jak w przypadku innych miast, w których były getta. Wiadomości o zagładzie całych społeczności we wschodniej Polsce, na Ukrainie, Białorusi. Litwie i Rosji dochodziły bezpośrednio z miejsc eksterminacji poprzez ocalałych członków organizacji młodzieżowych. W przypadku getta warszawskiego informacje o Zagładzie nie tylko dotarły i trafiły do prasy podziemnej, ale trafiły także zagranicę. Łódź jednak została odcięta i żadne jednoznaczne informacje o losach wysiedlonych do getta nie docierały. W getcie krążyły za to przeróżne plotki, o czym można się dowiedzieć z dzienników pisanych przez mieszkańców. Niejednokrotnie pogłoski nie były dalekie od rzeczywistości. Niemcy ze swojej strony celowali w szerzeniu fałszywej informacji, które miały wywołać wrażenie, że Żydzi byli faktycznie wywożeni do pracy. Docierające pogłoski były tak niepojęte, że większość mieszkańców getta nie była w stanie dać im wiary.

Masowe wysiedlenie we wrześniu 1942, które stało się punktem przełomowym w getcie i objawiło mieszkańcom możliwe rozmiary transportów deportacyjnych, nie przyczyniło się do zrozumienia czym naprawdę było tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. Ludzie nie byli świadomi, że de facto zostali wszyscy skazani na śmierć przez Niemców. To że zostawiono przy życiu pracujących, dawało nadzieję, Łudzono się że być może los getta w Łodzi będzie inny.

Podsumowując można uznać, że ludzie w gettcie Litzmannstadt nie mieli świadomości o 'Ostatecznym Rozwiązaniu' i o oczekującej ich zagładzie aż do samej likwidacji getta w lecie roku 1944.

System edukacji w Gettcie

Łódź, niedziela, 10-go września 1939.
...Jutro pierwszy dzień szkoły. Kto wie co się stało naszej kochanej szkole? Koledzy idą tam jutro zobaczyć co się dzieje podczas gdy ja mam zostać w domu. Zmuszają mnie! Rodzice mówią, że oni nie mogą narażać mnie jeszcze więcej. O, kochana szkoło!.. Przeklinam te dni kiedy narzekałem na wstawanie wcześnie i na egzaminy. Żebym tylko mógł wrócić do nich! – Dawid Sierakowiak4

9-go września ogłoszono rozkaz komendanta wojskowego Łodzi, który nakazał otwarcie dwa dni później wszystkich instytucji, sklepów i urzędów, aby przywrócić normalny tryb życia. Rok szkolny zaczął się 11-go września. ale sieć szkół żydowskich była jeszcze kompletnie niezorganizowana. Liczba uczniów spadła o połowę bo budynki szkolne zostały zajęte przez wojsko. Wielu nauczycieli opuściło miasto, było aresztowanych lub wziętych do pracy przymusowej. Wielu rodziców obawiało się posłać dzieci do szkoły z powodu napadów na Żydów na ulicy, które zaczęły się już w pierwszych dniach okupacji niemieckiej.

Na mocy rozporządzenia komendanta miasta z 25-go października 1939 r. administracja szkół żydowskich leżała w gestii Judenratu. Od tej pory Judenrat finansował wynagrodzenie nauczycieli i działaczy Wydziału Edukacji. Rumkowski został upoważniony do nakładania specjalnych opłat na rzecz utrzymania szkół. Kierownicy Wydziału Edukacji Mojżesz Karo i Eliahu Tabaksblat zadbali od samego początku żeby uczniowie dostawali w szkole nie tylko wykształcenie, ale również jedzenie oraz opiekę lekarską.

Szkoły zostały zamknięte 15-go grudnia 1939 z początkiem masowego wysiedlenia Żydów do getta i otworzyły się znów dopiero w marcu 1940 r. kiedy większość ludności żydowskiej mieszkała już w gettcie. Po zamknięcia granic getta instytucje systemu edukacji był już zorganizowane. W maju 1940 działało w getcie 39 szkół, w których uczyło się 7.366 uczniów. Według spisu ludności przeprowadzonego w getcie 16-go czerwca 1940, 50% dzieci w wieku 6-14 chodziło do szkoły. Tylko około 6% młodzieży w wieku 15-18 uczyło się w szkołach średnich. W lecie 1940 otwarto żłobki i przedszkola dla dzieci od lat 4 do 6. Rodziny korzystające z pomocy społecznej miały pierwszeństwo do umieszczenia swoich dzieci w przedszkolach.

Wydział Edukacji getta Litzmannstadt zorganizował także imponujący projekt, jakiego nie miało żadne inne getto – kolonie letnie dla dzieci. Kolonie te odbywały się w dzielnicy Marysin, która zachowała wiejski charakter, przy granicy żydowskiego cmentarza. Rumkowski i kierownicy Wydziału Edukacji otwarli te kolonie, aby dzieci mogły przynajmniej przez jakiś czas przebywać z dala od ciasnych i dusznych mieszkań w których panowała nędza oraz stworzyć im lepsze warunki na większej przestrzeni, z zielenią, lepszym wyżywieniem i dobrą opieką lekarską. Kolonie działały od lipca 1940 do października 1941 r. Skorzystało z nich 13.789 dzieci. W Marysinie otwarto szpital dla dzieci, klinikę medycyny zapobiegawczej, aptekę i łaźnię. W zespole lekarskim, który opiekował się dziećmi, było pięciu lekarzy i wykwalifikowane pielęgniarki. W Marysinie były też trzy szkoły, w których pracowało 256 wychowawców, nauczycieli, przedszkolanek i innych fachowców. Większość mieszkała na miejscu i była cały czas z dziećmi. Wiele dzieci przywiązało się silnie do opiekunów i widziało w nich zastępców rodziców, których im bardzo brakowało. Był tam też teatr dla dzieci nazwany 'Dzieci Dzieciom' i biuletyn pod tytułem 'Jutrzenka'.

W Marysinie był też sierociniec (drugi sierociniec dla dzieci z rodzin religijnych działał w centralnej części getta). Osierocone dzieci brały udział w życiu kolonii i uczyły się razem z wszystkimi w szkołach. W lutym 1941 było tam 540 dzieci.

W latach 1940-1942 Marysin miał charakter 'Miasta Dzieci' pełnego gwaru. Były tam szkoły, żłobki, gimnazjum, sierocińce i instytucje usług leczniczych przeznaczone tylko dla dzieci. Po zamknięciu oficjalnego systemu edukacji w gettcie jesienią 1941 roku, w Marysinie przebywało nadal około 2.000 dzieci, w większości sierot. Mieszkały tam i uczyły się aż do akcji ich deportacji we wrześniu 1942, kiedy to wyjątkowe przedsięwzięcie zostało barbarzyńsko zlikwidowane.
W pierwszym roku szkolnym w getcie lekcje odbywały się według przedwojennego programu. Językiem wykładowym był przeważnie polski. Drugi rok szkolny zaczął się 29 października 1940 roku. Liczba uczniów wzrosła do 15.000 co stanowiło 63% dzieci w wieku szkolnym. Liczba szkół wzrosła do 47, łącznie ze szkołą dla głuchoniemych i szkołą specjalną dla dzieci niepełnosprawnych. Liczba pracowników wychowawczych i technicznych wynosiła tamtego roku 482 osób.
Rumkowski próbował kłaść większy nacisk na nauczanie judaizmu i oraz wprowadzenie języka żydowskiego (jidysz) jako wykładowego w szkołach. Dla nauczycieli, którzy nie znali jidysz otwarto specjalne kursy. Wciąż jednak większość uczyła nadal w języku polskim.

Warunki bytu dzieci w szkołach były ciężkie. Brakowało podręczników, klasy były małe i ciasne, dzieci dusiły się latem i marzły zimową porą. Główną przyczyną nieobecności dzieci w szkole były choroby. Wiele dzieci chorowało na płuca i było leczonych w szpitalu w Marysinie. Bywało też że dzieci upadały ze zmęczenia i niedożywienia, i mimo dodatkowych posiłków w szkole, śmiertelność wśród uczniów była wysoka. Od grudnia 1940 do września 1941 roku zmarło 217 uczniów, większość z nich z powodu gruźlicy i niedożywienia. Często dzieci nie mogły chodzić do szkoły, ponieważ musiały opiekować się chorymi w rodzinie. Zimą wielu nie mogło chodzić gdyż nie mieli ciepłego ubrania i butów.

Mimo tych wszystkich trudności dzieci getta chodziły do szkoły z wielką ochotą. O znaczeniu szkoły tak mówi Sara Falger-Zyskind:

Trzeba to przyznać nauczycielom i uczniom że mimo straszliwie ciężkich warunków nieszczęścia, głodu, mrozu i chorób, lekcje odbywają się zgodnie z planem... Dostawałam też stopnie, dwa 'dostateczne' z hebrajskiego i łaciny, i to dlatego że musiałam opiekować się ojcem... Nie nadążałam nauczyć się obcych słów na pamięć i nie miałam czasu zrobić do końca prac domowych. Przed zachorowaniem tatusia robiłam prace domowe na grobie mamy. Teraz musiałam je robić podczas przerw w szkole. W ostatnim dniu szkoły znów odwiedziłam mamę. Poprosiłam ją, aby pomodliła się w niebie o to, żeby przyjęli tatusia do szpitala. Opowiedziałam jej też jakie dostałam stopnie. Prosiłam żeby przebaczyła mi za te dwa 'dostateczne' i obiecałam poprawić się. Ze wstydem przeczytałam świadectwo tatusiowi ale on, ku mojemu zdziwieniu, pochwalił mnie. 'Doskonałe świadectwo', powiedział. Nadal muszę się uczyć.5

Równolegle ze zwiększeniem liczby zakładów pracy ('resortów') w getcie zaczęto przyjmować do nich młodzież. W marcu 1941 roku powstał specjalny dział w Wydziale Edukacji dla szkolenia zawodowego młodzieży w wieku 14-21. Od maja do października 1941 otwarto 16 kursów zawodowych w których uczyło się 1.042 młodych.

W końcu września 1941 roku działalność szkół w gettcie została wstrzymana. W październiku budynki szkolne zostały zajęte przez 20.000 wysiedlonych Żydów z Rzeszy Niemieckiej. Nauczyciele i nauczycielki zostali zaangażowani przy pomocy dla tych uchodźców. Tak zakończyła się historia oficjalnego systemu nauczania w getcie łódzkim, która trwała z przerwami dwa lata.

Deportacje do Chełmna zaczęły się w styczniu 1942 r. Od tej pory tzw. wysiedlenie rzuciło swój groźny cień na wszystkie aspekty życia w getcie. Aby ocalić dzieci od deportacji powszechnie angażowano je do pracy. Rola Wydziału Edukacji zmieniła się i odtąd jego głównym zadaniem było umieszczanie dzieci w resortach. Nazwa wydziału została zmieniona na 'Komitet Przysposobienia Zawodowego Młodzieży'. Również nauczyciele poszli do pracy i wielu miało specjalną rolę pilnować praw dzieci w pracy. Dzień roboczy dzieci trwał 5 godzin.

W kwietniu 1942 r. Rumkowski zebrał dyrektorów resortów i zażądał od nich aby zaangażowali większą liczbę dzieci do pracy w celu ocalenia ich od możliwego wysiedlenia. W końcu 1941 r. pracowało 2.184 dzieci co wynosiło około 5% wszystkich młodych ludzi, a we wrześniu 1942 liczba ich wzrosła do 13.861 tzn. ok. 70% wszystkich w getcie. Do kwietnia 1942 r. większość nieletnich pracowników miała od 14 do 17 lat. Od tej pory zaczęto zatrudniać dzieci od 10. roku życia, niekiedy nawet młodsze. W początku 1942 r. większość chłopców była zatrudniona w fabrykach metalowych, a dziewczęta pracowały w warsztatach krawieckich, tkania dywanów i robót ręcznych; w późniejszym okresie młodzi ludzie i dzieci pracowali we wszystkich gałęziach produkcji w gettcie.

Warunki pracy dzieci były bardzo ciężkie. Praca nie zawsze ograniczała się do zaplanowanych 5 godzin. W 1942 r. ustalono, że wynagrodzenie dzieci będzie wynosić od 8 do 16 marek tygodniowo. Z tego wynagrodzenia dodatkowo pobierano należność za marne posiłki w miejscu pracy i inne opłaty. Nie we wszyskich zakładach dbano o wyżywienie dla dzieci, byli także dyrektorzy, którzy wyzyskiwali dzieci nie bacząc na ich wiek. Nie wszyscy nauczyciele, którzy mieli dopilnować aby dzieci nie krzywdzono, wykonywali swoje zadanie rzetelnie, ale nie brakowało takich, którzy starali się jak mogli, żeby chronić dzieci i dawać im możność rozwijania się.

Pod koniec 1942 roku otwarto kurs zawodowy dla 2.000 dzieci które pracowały w warsztatach krawieckich. Kurs ten trwał dwa miesiące w 12 grupach. Oprócz fachu dzieci uczono także języka żydowskiego, rachunków i wykształcenia ogólnego. Na początku 1943 r. otwarto także kursy zawodowe dla dzieci i młodzieży w innych 'resortach'. Ta forma edukacji szkolenia w resortach, łącząca przysposobienie zawodowe i ogólne nauczanie, została nazwana się 'szkółką’. Językiem wykładowym był na ogół żydowski (jidysz). Dzieci pracowały i uczyły się po 4 godziny, a w szkole dostawały dodatkową porcję zupy. Pani Dawidowicz, która była dyrektorką szkoły przed wojną, została mianowana zwierzchnikiem specjalnym szkółek z ramienia 'Komitetu Przysposobienia Zawodowego Młodzieży'.

Pod koniec 1943 roku przy różnych zakładach działały 34 szkółki, do których uczęszczało 7.000 dzieci.

Jednym z zakładów pracy w którym działała szkółka zawodowa był 'resort' krawiecki którego dyrektorem był Leon Glazer. Glazer kierował zakładem i szkółką w której powstała Bajka Dzieci z Getta Łódzkiego – przedmiot tego planu lekcji.

Likwidacja Getta

W 1943 r., kiedy większość polskich Żydów w GG już została wymordowana, naziści dyskutowali o losie getta w Litzmannstadt, będącego największym skupiskiem Żydów pozostałych na okupowanych i wcielonych ziemiach polskich. Stojący na czele SS Himmler chciał zlikwidować getto w Łodzi i wysłać pewną ilość robotników i maszyn z warsztatów Łodzi do obozów w rejonie Lublina. Albert Speer, minister uzbrojenia i zaopatrzenia był temu przeciwny ponieważ Łódź stała się jednym z największych dostawców w gospodarce wojennej Rzeszy. Speer popierał lokalnych dowódców, w tym zwłaszcza gubernatora prowincji Wartheland Artura Greisera i Hansa Biebowa, komendanta Łodzi. Ci mieli interesy gospodarcze i osobiste w tym żeby Getto Łódź istniało dalej i starali się usilnie żeby to ich kilkuletnie źródło dochodów nie przestał produkować. Tymczasowy los Getta Łódzkiego nie został rozstrzygnięty do lutego 1944. Wtedy Himmler i Greiser postanowili pomniejszyć stopniowo getto i pozostawić w nim tylko tych Żydów którzy są zatrudnieni w niemieckiej gospodarce wojennej. Hans Biebow i jego sztab dostali getto znów w swoje ręce. Dla niezatrudnionych uruchomili ponownie obóz śmierci w Chełmnie który zamknięto w marcu 1943 r.

23. czerwca 1944 r. wznowiono deportacje do Chełmna i trwały one do 14. lipca. Tym razem zagazowano 7.176 osób . Kiedy front wschodni przybliżył się Niemcy postanowili zlikwidować obóz w Chełmnie, ponieważ mordowanie trwało zbyt wolno. Zamiast do Chełmna postanowili wywieźć Żydów z getta łódzkiego do Auschwitz, gdzie system masowej zagłady był bardziej udoskonalony i o wiele szybszy. Na początku sierpnia 1944 zaczęto wywozić do Auschwitz. W ciągu jednego miesiąca deportowano tam 67.000 Żydów z Łodzi.

W gettcie pozostało 1000 Żydów, którzy mieli oczyścić i zapakować resztę dobytku w celu wywiezienia go do Niemiec. Niemcy planowali ich wszystkich zamordować, przygotowali w tym celu dziewięć dużych i głębokich dołów na cmentarzu żydowskim, ale szybkie nadejście Armii Czerwonej uniemożliwiło realizację tego planu. Ostatni Żydzi w Łodzi zostali wyzwoleni przez Sowietów 19-go stycznia 1945.

Żydzi łódzcy trafili do Auschwitz w fazie, kiedy Niemcy przegrywali wojnę i popyt na ręce do pracy był większy niż wcześniej. Większość wysiedlonych z getta łodzkiego i tak zaprowadzono do komór gazowych ale kilka tysięcy z nich, przeważnie młodych, zostało wysłanych do obozów pracy w Niemczech.

Według szacunków od 7.000 do 10.000 z ogólnej liczby 205 tysięcy Żydów z getta Łódź przeżyło wojnę.

 

Treść tego artykułu opiera się głównie na książce Michal Unger, Łódź – Ostatnie Getto w Polsce, wyd. Yad Vashem 2005; i na artykule profesora Israela Gutmana w Bajka Dzieci Getta Łódzkiego, wyd. Yad Vashem, 1998.